Archiwum

Archiwum dla Grudzień 2009

Chiny: Komunistyczna Partia Chin < Falun Gong

21 Grudzień 2009 1 komentarz

Na posterunku w zachodnim Pekinie, Ouyang został rozebrany i przesłuchiwany przez pięć godzin. Powiedział:

Jeżeli odpowiadałem nieprawidłowo, tzn. jeżeli nie mówiłem „tak”, to razili mnie pałką elektryczną.

Później został przeniesiony do obozu pracy na przedmieściach zachodniego Pekinu. Tam ochroniarze kazali mu stać głową do ściany. Jeżeli się poruszył, razili go prądem. Jeżeli upadł ze zmęczenia – razili go prądem…

(Później) został postawiony przed grupą więźniów Falun Gong i ponownie wyrzekł się ruchu (Falun Gong), co zostało zarejestrowane kamerą wideo. Ouyang opuścił więzienie i wziął udział w zajęciach „prania mózgu”. Dwadzieścia dni później, po debatowaniu na temat Falun Gong przez 16 godzin dziennie, „zdał” z tych zajęć egzamin. Powiedział:

Presja, jakiej byłem poddany, była i nadal jest dla mnie niesamowita. W ciągu ostatnich dwóch lat zobaczyłem najgorsze, na co tylko stać człowieka. My naprawdę jesteśmy najgorszymi zwierzętami na ziemi.

To fragment relacji przekazanej 5 sierpnia 2001 r. przez pekińskie biuro „Washington Post”.

Ofiary spośród praktykujących

Ogromna większość więźniów sumienia chińskich zakładów penitencjarnych to praktykujący Falun Gong.

Około dwie trzecie ofiar tortur w chińskich więzieniach stanowią praktykujący Falun Gong.

Na dzień 22 grudnia 2006 r. David Matas i David Kilgour, autorzy raportu dotyczącego zarzutów o pozyskiwanie narządów wewnętrznych od praktykujących Falun Gong w Chinach, zidentyfikowali 3006 praktykujących Falun Gong, którzy ponieśli śmierć na skutek prześladowań.

Następnie podzielili ich na sześć grup:

1.ofiary, które poniosły śmierć spowodowaną stresem wywołanym nieustannymi szykanami i groźbami ze strony władz

2.ci, nad którymi znęcano się w zakładach karnych i którzy w sytuacji zagrożenia ich życia zostali zwolnieni do domu, lecz później zmarli na skutek doznanego maltretowania

3.ofiary, które poniosły śmierć w więzieniach na skutek doznanych tortur i których zwłoki zostały przekazane rodzinom do kremacji

4.ofiary, które zmarły w więzieniach na skutek przemocy i których zwłoki poddane zostały kremacji w czasie pobytu tam, jednak rodzinom pozwolono obejrzeć zwłoki zanim poddano je kremacji

5.ofiary, które zmarły i zostały poddane kremacji w więzieniach, bez uprzedniego udostępnienia zwłok rodzinom do obejrzenia

6.ofiary, które straciły życie w więzieniach, jednak nie ma wystarczających informacji do ustalenia, czy ich rodziny miały możliwość zobaczyć ich ciała po śmierci przed kremacją.

Kim są więc praktykujący Falun Gong, wobec których rząd chiński podjął tak drastyczne metody prześladowań, nazywając ich jednocześnie sektą zła?

Co takiego robią, że stali się największymi wrogami chińskiej komunistycznej partii?

Identyfikacja Falun Gong

Falun Gong nie posiada żadnych cech charakterystycznych dla sekty. Nie jest też organizacją. Nie posiada członkostwa, biur ani urzędników.

Falun Gong nie dysponuje funduszami ani kontami bankowymi.

Nie ma żadnych kar za odejście z Falun Gong, gdyż nie ma z czego odchodzić.

Falun Gong zawiera elementy konfucjanizmu, buddyzmu i taoizmu. Uczy on metod medytacji poprzez ćwiczenia, której mają na celu poprawę zdrowia fizycznego i psychicznego.

Ruch ten zainspirowany książkami Li Hongzhiego, nie posiada politycznego podłoża.

Jego stronnicy w poszukiwaniu i krzewieniu prawdy, tolerancji i cierpliwości, wychodzą ponad wszelkie granice rasowe, narodowościowe czy kulturowe. Nie uznają przemocy.

Nadanie Falun Gong przez chiński rząd etykiety niebezpiecznej sekty jest elementem represji wobec Falun Gong, pretekstem do prześladowań, zniesławiania, podżegania nienawiści, pozbawiania praktykujących tożsamości, spychania ich na margines i obdzierania z człowieczeństwa.

Powody ataku

Aby wzmocnić podporządkowanie się narodu, chińskie systemy ćwiczeń czy wszelkiego rodzaju qigong, zostały stłumione w 1949 roku, kiedy to Komunistyczna Partia Chin objęła władzę.

Około 1990 roku środowisko państwa policyjnego poluzowało nieco ucisk wobec wszystkich form qigong, w tym także Falun Gong.

Rząd Jianga (Zemina) oszacował w 1999 roku, że wówczas było 70 milionów zwolenników Falun Gong, podczas gdy Komunistyczna Partia Chin liczyła sobie 60 milionów członków.

Ideologiczna wyższość Partii Komunistycznej, według rządu, znalazła się w niebezpieczeństwie.

Zanim w lipcu 1999 r. zdelegalizowano Falun Gong, w całych Chinach jego zwolennicy regularnie zbierali się aby wykonywać ćwiczenia. W samym tylko Pekinie było ponad 2000 punktów ćwiczeń.

Biuro 610

Rząd chiński powołał biurokratyczną instytucję o specjalnym przeznaczeniu, powierzając jej zadanie represjonowania Falun Gong. Ponieważ została założona dziesiątego dnia czerwca 1999 r., otrzymała skróconą nazwę Biuro 610.

Przedstawicielstwa Biura 610 znajdują się w każdej chińskiej prowincji, mieście, powiecie, uniwersytecie oraz wydziałach rządowych.

Były prezydent Jiang (Zemin) nakazał Biuru 610 „wykorzenienie” Falun Gong.

Według Amnesty International, rząd chiński, aby zniszczyć Falun Gong, obrał trzy strategie:

- brutalność przeciwko praktykującym, którzy nie chcą się wyrzec swoich przekonań;

- „pranie mózgu”, aby zmusić wszystkich znanych praktykujących do porzucenia Falun Gong i wyrzeczenia się go;

- kampania medialna mająca na celu skierowanie opinii publicznej przeciwko Falun Gong.

Lokalne biura władz rządowych zostały upoważnione do wdrożenia rozkazów Pekinu, aby represjonować Falun Gong. Realizacja ich miała na celu ukazanie ludności Chin, że praktykujący popełniają samobójstwa poprzez samopodpalenie, zabijają i okaleczają członków swoich rodzin oraz odmawiają przyjmowania pomocy lekarskiej.

Z biegiem czasu, kampania ta osiągnęła zamierzony skutek i wielu, jak nie większość chińskich obywateli, przyjęło w końcu pogląd partii komunistycznej o Falun Gong.

Represje wobec Falun Gong obejmujące wysyłkę wielu tysięcy praktykujących do więzień i obozów pracy, rozpoczęły się latem 1999 roku.

Raport Departamentu Stanu USA o Chinach, 2005 r. podaje na przykład, że chińska policja obsługuje setki zakładów karnych z 340 ośrodkami reedukcji poprzez pracę, z których każdy może pomieścić jednorazowo koło 300 000 osób.

Raport wskazuje także, że liczbę praktykujących, którzy ponieśli śmierć podczas pobytu w tych instytucjach, szacuje się od kilku setek do kilku tysięcy.

Jedne z ostatnich ofiar

Praktykująca Falun Dafa Zhang Shujun, 47 lat, mieszkała w Nanchang w prowincji Jiangxi. Kiedy w 1999 roku rozpoczęły się prześladowania Falun Gong, Zhang kilkakrotnie udała się do Pekinu, by zaapelować do władz o zaniechanie represji i przywrócenia praktyce i Mistrzowi dobrego imienia. Za wyjaśnianie ludziom prawdy została wtrącona na trzy lata do więzienia.

Zhang została ponownie aresztowana w marcu 2006 r. i oskarżona o wytwarzanie biuletynów piśmiennych ujawniających fakty prześladowań.

Sąd Okręgowy Qingyunpu w Nanchang wydał wówczas na nią wyrok dziesięciu lat więzienia. Zhang umieszczona została z Żeńskim Więzieniu Jiangxi zlokalizowanym w Nanchang w powiecie Xinjian.

Podczas pobytu w więzieniu, Zhang poddawana była różnym formom brutalnej przemocy. Nikt z rodziny, ani znajomych nie otrzymał pozwolenia na widzenie się z nią.

4 stycznia 2008 r. Zhang była sparaliżowana i jej życie było w poważnym zagrożeniu. Kiedy jej stan był już beznadziejny, strażnicy powiadomili jej rodzinę, żeby odebrać ją ze Szpitala Changzheng, bo tam w ostatnich dniach została umieszczona. Zhang była już na pograniczu śmierci. Zmarła szesnaście dni po powrocie do domu, tj. 20 stycznia 2008 r.

Praktykująca Falun Dafa Sun Fengjie ma 51 lat i pochodzi z Shuangyashan w prowincji Heilongjiang. 18 września 2003 r. Sun została przemocą umieszczona w Żeńskim Prowincjonalnym Więzieniu Heilongjiang. Przez trzy lata podlegała tam barbarzyńskim torturom. W 2006 r. została przeniesiona z zespołu treningowego do innego. Kiedy przebywała w zespole treningowym, Sun Fengjie poddawana była różnym formom brutalnej przemocy. Była na długi czas wieszana u sufitu za ręce. Podczas tej tortury, prowadzonej przez strażniczkę Lu Jinghua, Sun wielokrotnie traciła przytomność. Miała także wstrzyknięte do organizmu jakieś środki, które spowodowały zaburzenia wzroku.

W listopadzie 2005 r. Lu Jinghua namówiła inne więźniarki, by skuły kajdankami Sun Fengjie i pozostawiły tak na cztery dni. 20 grudnia 2005 r. Lu Jinghua skrępowała z tyłu ręce Sun i uwiesiła ją w górze, pozostawiając ją wiszącą na czternaście dni.

Życie Sun Fengjie zostało ocalone jedynie dzięki innym więźniarkom, które znajdując ją tam, zdjęli ją z uwieszenia.

16 lutego 2006 r. Sun Fengjie została ponownie zakuta kajdankami i przymocowana na kilka dni do kaloryfera.

W połowie kwietnia 2006 r. Lu Jinghua przyprowadziła do małego pomieszczenia na piątym piętrze zespołu treningowego sześciu strażników, by poinstruować ich, jak mają torturować Sun Fengjie. Ponieważ Sun odmawiała wyrzeczenia się Falun Gong, nakazali oni innym więźniarkom, by ją dotkliwie pobiły.

Kilka więźniarek zaczęło ciągnąć ją za włosy, z całej siły uderzając głową o ścianę, po czym powalili na ziemię i wstrzyknęli jej do organizmu jakiś środek. Po tym, dalej ją bili, aż Sun straciła przytomność.

Stan Sun Fengjie pogarsza się i jej życie jest w poważnym zagrożeniu.

źródła:

Uaktualniony raport w sprawie zarzutów o pozyskiwanie narządów wewnętrznych od praktykujących Falun Gong w Chinach autorstwa Davida Matasa i Davida Kilgoura

www. clearharmony.net

USA: ostry atak zimy

20 Grudzień 2009 Dodaj komentarz

Burmistrz Waszyngtonu ogłosił alarm śnieżny, a meteorolodzy ostrzegają, że w najbliższym czasie atak zimy będzie w stolicy USA jeszcze ostrzejszy. Przewidują, że w Waszyngtonie, Baltimore, Filadelfii i Nowym Jorku spadnie nawet do 50 cm śniegu.

źródło


Większość dróg i samochodów zasypał śnieg. Nie ma możliwości jazdy.

Na drogach coraz więcej problemów.

Bardzo trudna sytuacja panuje na lotniskach. Samoloty lądują tylko w wyjątkowych sytuacjach, takich jak ta – powrót prezydenta Baracka Obamy z Kopenhagi.

Wiele budynków rządowych pokryła gruba warstwa śnieżnego puchu.

Podobnie jest z cmentarzami.

Służby drogowe i mieszkańcy robią wszystko żeby uporać się z nadmiarem śniegu.

Ale są i tacy, którym pogoda absolutnie nie przeszkadza w dobrej zabawie.


Rosja: nie taki Stalin zły

19 Grudzień 2009 Dodaj komentarz

Ogólnorosyjskie Centrum Badania Opinii Publicznej opublikowało w piątek sondaż na temat Józefa Stalina w związku z obchodzoną rocznicą jego urodzin. 54% ankietowanych wysoko ocenia umiejętności Stalina jako lidera.

Badanie przeprowadzono na 1600 osobach. Pozytywny stosunek do rosyjskiego dyktatora wyraża 37%, negatywne emocje towarzyszą 24% ankietowanym, a 28% osoba Stalina jest obojętna (w tym 38% to ludzie młodzi).

Mimo wysoko ocenianych cech przywódczych Stalina, 58% Rosjan uważa, że nie ma potrzeby, by w dzisiejszych czasach był potrzebny taki szef państwa. Zaledwie 29% pytanych wyraziło takie chęci.

Rosjanie najczęściej podzielają opinie, że Stalin był okrutnym tyranem, który ponosi winę za śmierć milionów ludzi, ale jednocześnie przypisują mu główną rolę w zwycięstwie podczas Wielkiej Wojny Ojczyźnianej.

W grudniu obchodzona jest 130. rocznica urodzin Józefa Stalina. Rosyjski dyktator zmarł w 1953 r. Do dnia dzisiejszego trwają spory o rolę jaką odegrał w Rosji i ZSRR.

źródło: Onet

Chiny: krwawy biznes

17 Grudzień 2009 1 komentarz

Około miliard dolarów rocznie zarabiają Chiny na handlu ludzkimi organami. W tym kraju nie trudno o przeszczep nerki, wątroby czy rogówki. Są tam tysiące dawców. Nasuwa się jednak pytanie, ilu spośród nich wyraża zgodę na wykorzystanie swoich narządów?

Według raportów państwowych, w Chinach w latach 1994-1999 przeprowadzono około 18500 transplantacji, natomiast w sześcioletnim okresie lat 2000-2005 suma przeszczepów wynosiła 60000.

Oferty specjalne

Chińskie szpitale na swoich witrynach internetowych proponują zagranicznym pacjentom szeroki zakres usług w zakresie transplantologii. A co ważne – wszystko w szybkim czasie:

Znalezienie odpowiedniego dawcy nerki może zająć tylko tydzień, maksymalny czas oczekiwania to jeden miesiąc. Jeżeli wystąpią nieprzewidziane problemy z narządem do przeszczepu, pacjentowi zostanie zaoferowany kolejny narząd, a operacja obędzie się w przeciągu tygodnia.

To informacja z witryny internetowej China International Transplantation Assistant Centre.

Jak to możliwe, skoro w innych krajach średni czas oczekiwania na nową nerkę wynosi 32-52 miesięcy, a czas przydatności żywej nerki wynosi 24-48 godzin, a wątroby około 12 godzin?

Jeszcze do kwietnia 2006 r. na stronie internetowej Chińskiego Międzynarodowego Centrum Sieci Pomocy w Transplantacjach można było znaleźć następujący cennik:

Nerka: 62 000 dolarów USA

Wątroba: 98 000 – 130 000 dolarów USA

Płuco: 150 000 – 170 000 dolarów USA

Serce: 130 000 – 160 000 dolarów USA

Rogówka: 30 000 dolarów USA

Okazuje się więc, że Chiny zrobiły sobie z ludzkiego organizmu całkiem opłacalny biznes.

Transplantacyjni turyści

Aż do 1 lipca 2006 r. praktyki sprzedaży narządów były w Chinach legalne. Niby prawo zostało wprowadzone, ale transplantacyjna turystyka wciąż kwitnie.

Turyści nie zastanawiają się, czy narząd jest od dobrowolnego dawcy. Druga sprawa – ogromna większość nie ma nawet pojęcia, że ich przyszły organ będzie pochodził od ofiary morderstwa.

Według biorców narządów i ich rodzin, przeszczepy były przeprowadzane w prawie całkowitej tajemnicy, jakby to były przestępstwa.

Na tyle, ile jest to możliwe, wszelkie informacje nie są ujawniane biorcy. Nie jest ujawniona tożsamość dawcy ani jego pisemna zgoda, nawet tożsamość lekarza przeprowadzającego operację nie jest często podawana. Operacje przeprowadzane są zazwyczaj w środku nocy.

Jeden z turystów w 2003 r. poleciał do Szanghaju na przeszczep nerki, który wyniósł go 20 000 dolarów USA. Podczas trwającego dwa tygodnie pobytu w Szpitalu Ludowym Nr 1 dostarczono dla niego cztery nerki, w celu przeprowadzenia testu zgodności z jego krwią oraz pod względem innych czynników. Żadna z nich nie okazała się zgodna ze względu na przeciwciała. Wszystkie zostały więc zabrane.

Pacjent przybył do szpitala dwa miesiące później i znów przeprowadzono podobne testy na czterech innych nerkach. Kiedy ósma nerka okazała się zgodna, operacja transplantacji zakończyła się pomyślnie. Pacjent przeszedł ośmiodniową rekonwalescencję.

Skazani na śmierć dawcami

Chiński rząd dopiero w 2005 r. przyznał się do wykorzystywania narządów skazanych na śmierć i straconych więźniów.

Krzysztof Łoziński w swojej książce pt. „Piekło środka – Chiny a prawa człowieka, 10 lat później” napisał:

Według posiadanych przeze mnie informacji, egzekucje wykonywane są w taki sposób, by w momencie pobierania organów, skazany jeszcze żył (ze względu na potrzeby transplantologii zmieniono nawet metodę egzekucji. Skazańcy, od których mają być pobrane rogówki, zabijani są strzałem w serce, a nie w głowę). Jeszcze przed egzekucją jest on przygotowywany do roli dawcy, co dostarcza mu dodatkowych cierpień. Przygotowanie to polega na przykład na wykonaniu kilku niezwykle bolesnych zastrzyków.

Łoziński podaje, że w 1993 r. Chiny sprzedały za granicę 1 500 nerek od skazańców.

Falun Gong – żywe źródło organów

Od momentu prześladowań praktykujących Falun Gong (1999r), liczba przeszczepu nerek podwoiła się gwałtownie. W 1998 r. przeprowadzono 3 596 przeszczepów nerek, a w 2005 r. blisko 10 000.

Wielu członków rodzin praktykujących Falun Gong, którzy zmarli w aresztach, donosiło, że widziało ciała swoich najbliższych z chirurgicznymi cięciami i brakującymi częściami ciała.

David Matas i David Kilgour w swoim raporcie ze stycznia 2007 r. zamieszczają kilka rozmów telefonicznych z chińskimi lekarzami, którzy bez ogródek mówią o kwestii pozyskiwania narządów. Oto jedna z rozmów.

M: …Czy moglibyście znaleźć narządy od praktykujących Falun Gong?

Dr Lu: Powiem Ci, że nie mamy możliwości ich zdobycia. Teraz jest dosyć trudno zdobyć je tutaj w Guangxi. Jeśli nie możesz czekać, proponuję udanie się do Guangzhou, gdyż tam jest bardzo łatwo je zdobyć. Mają możliwości szukania w całym kraju. Ponieważ wykonują przeszczepy wątroby, mogą dla Ciebie w tym samym czasie zdobyć nerkę. Jest to dla nich bardzo łatwe. Wiele miejsc, w których dostawy narządów są niewystarczające, zwracają się do nich o pomoc.

M: Dlaczego jest im łatwo je zdobyć?

Dr Lu: Ponieważ są ważną instytucją. Porozumiewają się z sądowym systemem w imieniu całej uczelni.

M: Używają narządów od praktykujących Falun Gong?

Dr Lu: Zgadza się.

M: Te, które używaliście wcześniej pochodziły z aresztów czy więzień?

Dr Lu: Z więzień.

M: I pochodziły od zdrowych praktykujących Falun Gong?

Dr Lu: Zgadza się. Wybieraliśmy te dobre, ponieważ zapewniamy jakość naszych operacji.

M: Czy to znaczy, że sami wybieracie narządy?

Dr Lu: Zgadza się.

M: W jakim wieku jest zazwyczaj dawca narządu?

Dr Lu: Zazwyczaj mają trzydzieści kilka lat.

M: Następnie pójdziesz do więzienia, aby samemu wybrać?

Dr Lu: Zgadza się. Musimy wybierać.

M: Co będzie, jeśli ten wybrany nie zgodzi się na pobranie krwi?

Dr Lu: Na pewno pozwoli nam to zrobić.

M: Jak?

Dr Lu: Na pewno znajdą sposób. O co się martwisz? Tego typu rzeczy nie powinny Ciebie niepokoić. Oni mają swoje procedury.

M: Czy taka osoba wie, że jaj narząd zostanie usunięty?

Dr Lu: Nie, nie wie.

Interes kwitnie

Nie da się ukryć, że Chiny są liderem w dziedzinie transplantologii – oczywiście dzięki swojej brutalności i bezsumiennemu łamaniu praw człowiek, żeby nie było wątpliwości.

Przed rokiem były tam zaledwie 22 centra transplantacji wątroby, a w połowie kwietnia 2006 r. takich centrów było już 500.

Na przykład Orientalne Centrum Transplantacji Organów w Tianjin posiada czternaście pięter nadziemnych i dwa podziemne mieszczące 300 łóżek. Jest to największe centrum transplantacyjne w Azji – miejsce naszykowane na przeprowadzenie kilkunastu przeszczepów w jednym czasie. Źródła organów są nam już znane…

Czy można jakoś zatrzymać tą żeś? Wydawać by się mogło, że wystarczy zaprzestać transplantacyjnej turystyki do Chin. Nie będzie biorców – nie będzie powodów żeby zabijać tysiące niewinnych ludzi. Być może to przyniosłoby efekt.

Patrząc na historię tego kraju, nasuwa się jednak pytanie, jaki genialny pomysł znalazłaby wówczas chińska władza żeby Chińczycy nadal wzajemnie się mordowali?

źródło:

Uaktualniony raport w sprawie zarzutów o pozyskiwanie narządów wewnętrznych od praktykujących Falun Gong w Chinach autorstwa Davida Matasa i Davida Kilgoura

„Piekło środka – Chiny a prawa człowieka, 10 lat później” Krzysztof Łoziński


Stany Zjednoczone: najcięższe więzienia – odcinek 1

16 Grudzień 2009 Dodaj komentarz

Zachęcam do obejrzenia bardzo dobrych reportaży, nakręconych przez “National Geographic” na temat świata za więziennymi murami w Stanach Zjednoczonych. Dziś pierwszy odcinek pt. “Punkt wrzenia”.

Ceniony serial dokumentalny ukazujący zamkniętą społeczność zakładów karnych. Bohaterami są strażnicy, którzy na co dzień zajmują się skazańcami odsiadującymi wyroki za najcięższe zbrodnie, a także sami osadzeni. Widzowie mają niepowtarzalną szansę zobaczyć świat za więziennymi murami.

źródło

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.